Sklep
Starožitnictví
Lučický mlýn
W Młynie Lučice i jego okolicy można zobaczyć bardzo zróżnicowaną ofertę oryginalnych antyków. Ten antykwariat jest największym w całym kraju hradeckim i jednym z największych w kraju. Z pewnością zachwyci Państwa nieoczekiwana różnorodność asortymentu i stale powiększająca się galeria sprzedaży w zabytkowym budynku romantycznego młyna.
Jeśli chcesz poczuć tajemniczy powiew dawnych czasów, zatrzymaj się i poczuj niezwykłą atmosferę młyna, o którym wzmianki pisemne sięgają już połowy XVI wieku. O miejscowości Lučice w gminie Chlumec wspomniał już sam Kosmas w swojej kronice ponad dziewięćset lat temu.
Dlatego nieprzypadkowo wybraliśmy to piękne historyczne miejsce na sklep.
Czekamy na Państwa wizytę w sklepie, Točíkovi.
Historie
Lučický mlýn
Pierwsza wzmianka o nim znajduje się w zapisach już z roku 1532. W roku 1547 miejscowy młynarz oddawał panu dwa wieprze z młyna. W roku 1571 dzierżawcą młyna był Petr Vohanka. W roku 1604 gospodarowała w młynie młynarka Kateřina.
Pod koniec wojny trzydziestoletniej wspomina się, że młynarzem w tym miejscu był Martin Rakouský.
Po nim funkcję tę pełnili kolejno: młynarz Václav Rovenský w 1651 r., Daniel Miřinský w 1663 r., Jan Kožený w latach 1671–1676 oraz Jindřich Kozdera w latach 1690–1699.
W 1700 roku Jiří Rovenský nabył młyn w Lučicy od władz Chlumca na zasadzie dziedzicznego użytkowania za cenę rynkową wynoszącą 300 kop miśnieńskich. Młynarz, mimo że kupił młyn, musiał co roku oddawać 6 korców pszenicy, 21 korców i 3 wiertle żyta pierwszego gatunku, 47 korców mieszanki oraz 1 wiertle i 12 korców jęczmienia, a także wyhodować osiem świń. Ponadto był zobowiązany do mielenia zboża dla wsi Lučice, Olešnice, Štít, Přepychy, Vápno, Újezd i Komárov, które liczyły łącznie 56 mieszkańców. Jako kolejny obowiązek młynarza z Lučic podaje się zaopatrzenie służby dworskiej w Rtánowie, Bukowcu i Kolesach. Młynarz Rovenský pozostał w młynie w Lučicach tylko przez krótki czas, ponieważ jeszcze w tym samym roku pojawia się w młynie w Mlékosrbie.
Młyn kupił Jan Klicpera, który prowadził tu młyn przez prawie trzydzieści lat. Jan Klicpera był nie tylko młynarzem, ale także sadownikiem. Jeszcze przed śmiercią, w 1730 roku, przekazał młyn w Lučicach swojemu synowi, Jiřímu Klicperovi. Ten jednak musiał wykupić udziały swoich pięciu rodzeństwa – Judity, zamężnej w Austrii, Jana – młynarza w Hradišťku, Wacława – młynarza w Pamětníku, Ludmilę – zamężną z Józefem Růžičką w Žiželicach oraz Annę – zamężną z Matoušem Kováříkiem w Chlumcu nad Cidliną.
Po śmierci Jiříego Klicpery w 1763 roku młyn Lučice przejął jego syn Jan Benedykt z żoną Anną.
W 1779 roku sprzedał młyn Václavowi Hálovi za cenę rynkową wynoszącą 2 890 zlatów reńskich.
Do roku 1835 na Lučickém mlýně vystřídalo się ośmiu właścicieli.
Ostatnim z nich był Jan Jalowetzki, który sprzedał młyn Józefowi Řehákovi. Młyn w Lučicach pozostawał następnie przez kilka pokoleń w rękach rodziny młynarzy Řehaków.
1899 – właściciel młyna Alois Řehák jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Młynarzy. W 1912 roku młynarz Alois Řehák chciał zainstalować w młynie w Lužicach dwie turbiny Francisa zamiast dotychczasowych czterech kół wodnych. Jednakże folwark w Chlumcu nad Cidliną nie chciał mu na to pozwolić. Spór trwał aż do 1915 roku, kiedy to organy nadrzędne odrzuciły skargę i zastrzeżenia folwarku, a Řehákovi zezwolono na budowę turbin. Nowoczesne wyposażenie młyna w Lužicach zostało oddane do użytku w 1922 roku. Rok później młyn kupił kupiec z Chlumca nad Cidlinou Jiří Oliva, już w złym stanie. Naprawił młyn i w 1937 roku mógł go przejąć jego syn, również Jiří. Jeszcze za jego ojca napęd młyna został przeniesiony na elektryczność. Za czasów młynarzy Olivów młyn przeszedł znaczące ulepszenia – został kosztownie przebudowany na młyn walcowy, który stał się największym młynem w zakresie przemiału przemysłowego w regionie Chlumca.
W latach 1945–1951 młyn w Lučicach został objęty zarządem przymusowym.
Z czasem niektóre młyny w regionie były stopniowo likwidowane, a po 1951 roku zamknięto również młyn w Lučicach, który odtąd służył wyłącznie jako magazyn.
Górną część tekstu zaczerpnęliśmy ze strony vodnimlyny.cz, która zawiera informacje o młynach oraz wiele ciekawych danych.
Po aksamitne rewolucję był znacznie zaniedbany teren młyna Lučického zwrócono inż. Jiřímu Olivovi, wnukowi ostatniego właściciela. Musiał on być w szoku na widok tego, co stało się z niegdyś reprezentacyjnym kompleksem, nad którym górowała okazała willa w stylu pałacu. Po prawie półwieczu bezlitosnego niszczenia majątku przez komunistów konieczna była bardzo wymagająca renowacja. Ród młynarzy Olivów należał do elity życia towarzyskiego w Chlumcu nad Cidliną i nic dziwnego, że nazwisko Jiří Oliva pojawia się na liście burmistrzów i darczyńców Chlumca. Ród ten zajmował się młynarstwem nieprzerwanie od 1734 roku. Díky tomu byl Jiří Oliva, właściciel majątku ziemskiego i młyna w Lučicach, został uhonorowany za wierność swojej klasie społecznej Certyfikatem wydanym przez Krajową Radę Rzemiosła z prawem do wybicia złotej plakietki.
Biorąc pod uwagę tę godną podziwu tradycję, pan Jiří zdecydował się na hojną renowację tego, niemal już ukończonego obiektu. Dzięki pracowitym i twórczym przodkom, ten dobrze sytuowany spadkobierca mógł przystąpić do kosztownej, kompleksowej rekonstrukcji. Wykorzystując również swoje doświadczenie artystyczne i kontakty ze współczesnymi artystami, we współpracy z nimi zaprojektował Nowa fasada na willi nad młynem. Ten, być może ostatni, podryg historyzmu w Czechach został zaprojektowany przez zdolnego praskim architektem Řehákiem w 1938 roku. Willa była stopniowo budowana była również podczas drugiej wojny światowej.W czasach niemieckiej okupacji nie wolno było budować, a na podstawie częściowego pozwolenia można było wykonać jedynie najpilniejsze prace wykończeniowe, takie jak pokrycie dachowe. Kto złamał ten zakaz, ryzykował karę śmierci. Wojna się skończyła i zanim właściciele doszli do siebie po wojennych okropnościach, pojawili się komuniści i wszystko im zabrali. Dlatego ta neobarokowa willa nigdy nie miała fasady. Właścicielom przydzielono w ich dawnej willi dwa pokoje oraz pracę w kopalniach uranu dla młodszego i na torach dla starszego Jiřího Olivy. Pozostałe pomieszczenia zajęły rodziny byłych pracowników. Olivowie byli bez środków do życia, a komuniści nie potrzebowali fasady. Dlatego dzisiejsza ekstrawagancka i modernistyczna fasada była pierwszym ubraniem nagiej konstrukcji z cegły i betonu. Udało się to panu Jiříemu pomimo wielkich trudności z rzemieślnikami, których socjalizm zniechęcił do pracy.
Po raz pierwszy od 45 lat willi nadano nowy, elegancki wygląd. Swoją w symbolicznych medalionach zdobiących fasadę willi zawarł wdzięczność i szacunek dla pokoleń swoich przodków-młynarzy.
Z przodu, na łukowatym attyce, widzimy okrągłą płaskorzeźbę symbolizującą wieczny obieg wody. Na tylnym attyce przedstawiono wodną wróżkę tańczącą nad życiodajnym źródłem. Nad solidnym portalem wejściowym z litego piaskowca umieszczono okrągły medalion ze św. Jerzym smokobójcą. Ma on prawdopodobnie przypominać o niekończącej się walce wszystkich Jerzych z rodu Olivów. Smok symbolizujący zło jest między innymi wyobrażeniem obu przeżytych totalitarnych reżimów.































